Przeprowadzka do Londynu

 

Załóżmy, że Twój mąż dostał ofertę pracy w Londynie. Właśnie się ZDECYDOWALIŚCIE – jedziecie! No, ale co dalej? Macie dziecko (dwoje, troje…), co z przedszkolem, szkołą? Gdzie będziecie mieszkać? Co ze sobą zabrać, a czego nie?

Jeżeli jesteś w podobnej sytuacji, lub może tylko szukasz informacji o Londynie i organizacji życia gdy się ma dzieci, to jest blog dla Ciebie. Zapraszam :-)

*
A jak to wyglądało u nas?

Mąż dostał ofertę pracy od ok. połowy sierpnia 2013 roku (do pracy polecił go znajomy Polak, ale i tak nie obyło się bez rozmów kwalifikacyjnych – 3! – na szczęście przez telefon lub skype). Zdecydowaliśmy, że pojedzie najpierw sam, znajdzie mieszkanie, obejrzy wybrane przez nas szkoły w wybranej przez nas okolicy a po ok. miesiącu my dołączymy do niego. Na zdecydownie się gdzie będziemy mieszkać i do jakiej szkoły będą chodzić dzieci mieliśmy 3 miesiące.

Mieliśmy wtedy tylko dwóch dobrych znajomych w Londynie i to właśnie ich zadręczaliśmy pytaniami, gdzie mieszkać (czyli jak prezentuje się okolica, w której oni mieszkają),  jak wygląda sprawa szkół, mieszkań, wydatków itp.  Jedni mieszkali w bardzo industrialnej nowoczenej dzielnicy w bloku (raczej apartamentowcu z dwoma łazienkami, portierem itp.), więc ich lokalizacja nie pasowała nam do naszych (moich:-) marzeń o mieszkaniu w domku z ogródniem (po wielu latach mieszkania w Polsce w bloku brrrr….). Drudzy znajomi już lepiej byli usytułowani – w Morden – niedroga dzielnica z domkami z ogródkami, trochę daleko od Centrum i trochę uciążliwy dojazd do pracy, no ale postanowiliśmy zbadać dokładniej tę lokalizację. Oczywiście to jeszcze w Polsce.

Nie da się polecieć do Londynu i w ciągu miesiąca przejżeć/zwiedzić wszystkich dzielnic – zwłaszcza jak się pracuje – i wybrać tą, która Ci się podoba, mieszkańcy są w porządku i jest wszystko co trzeba dla rodziny z dziećmi. Londyn jest naprawdę ogromny. Trzeba mieć 2-3 polecone lokalizacje i na nich się skupić.

Znajomi z Morden polecili nam szkołę, do której chodziła ich córka. Ursuline High School – Katolicka szkoła dla dziewcząt w wieku 11-18 lat. Bezpłatna.  www.ursulinehigh.merton.sch.uk
_


_
Okazało się jednak, że zarówno szkoła podstawowa (Primary School) należąca do tej placówki, jak i przedszkole (Nursery):
www.ursuline-prep.merton.sch.uk
_
Ursuline Prep


…są płatne (stąd w nazwie szkoły Preparatory, wskazująca na prywatność szkoły) :-((((

Opłaty?   £3200 za semestr, czyli £9600 za rok (bo w angielskich szkołach są 3 semestry). Trochę się załamaliśmy, bo mieliśmy poleconą szkolę, z krórej rodzice i dziecko tam chodzące byli bardzo zadowoleni, przeczytaliśmy dużo o tej szkole, o zajęciach dodatkowych i wszystko nam bardzo odpowiadało a tu nagle trafiamy na zakładkę z opłatami (fee schedule).

Więc zaczeliśmy szukać w tej okolicy dobrych szkół podstawowych (bezpłatych) – już sami przez internet. Chcieliśmy żeby to była najlepiej szkoła katolicka (mają najlepsze wyniki i podstawę kuturowo-religijną nam bliską)  wysoko oceniana w rankingach. Czyli szukaliśmy RC Primary School (RC czyli Roman Catholic).
Szkół katolickich z dobrymi ocenami znaleźliśmy kilka – na Wimledonie, w Morden i na Mitcham.
*
Wimbledon jest dość drogi, ale spokojny, ma dużo parków, ale też ma przyjemne centrum z kawiarniami i sklepami i z Wimbledon Village z dużą ilością kawiarenek, restauracji i pubów; Morden jest tańszy też spokojny, taka sypialnia, są też parki, sporo mieszkań socjalnych;  Mitcham należy omijać, zwłaszcza jak się ma dzieci (ta część Londynu ma najgorszą opinię w mieście i zdecydowanie nie jest tam bezpiecznie).
*
Wimbledon, Morden i Mitcham leżą w dzielnicy Londynu, która nazywa się Borough MERTON (Borough można przetłumaczyć jako dzielnica). Na stonie Merton Council:
http://www.merton.gov.uk/learning/schools/schoolsdirectory/primaryschools.htmMerton Council

można znaleźć listę wszystkich szkół.  Podstawowe (Primary) podzielone są na Community (państwowe), Church od England (anglikańskie) i Catholic (katolickie). Jest tam nawet mapa z lokalizacją szkoły i link do rankingu OFSTED!
_
Ofsted [logo]
_

No ale były już wakacje (rok szkolny trwa od około 1 września do połowy lipca – więcej w artylule pt.: szkoła w Londynie) szkoły były zamknięte, więc nie dało się skontaktować z dyrekcją w sprawie obejrzenia szkoły i zapisu – nawet nie wiedzieliśmy czy są wolne miejsca. Mąż już na miejscu obejrzał szkoły i sprawdził co jest w okolicy i następnie zostały 2 szkoły do których napisał meila z pytaniem o miejsce w szkole. Odpowiedź uzyskał dopiero na początku września. W międzyczasie wynajął mieszkanie blisko jednej ze szkół, więc mieliśmy duży atut, że mieszkamy blisko. Okazało się że jest 1 miejsce dla starszego dziecka, ale pod warunkiem, jak będziemy mieli bardzo dobre referecje od proboszcza naszej parafii. No i udało. Młodsze dziecko też dostało miejsce w szkolnym przedszkolu… aaaaaaaaa taaaaaaaaaak:-) Przy szkołach zwykle uruchomione jest przedszkole, do których dziecko może chodzić codziennie za dramo, ale tylko na 3 godz. Są dwie tury: poranna (9:00-12:00) i popołudniowa (12:30-15:30).  Dostanie się do przedszkola nie gwarantuje jednak dostania się do szkoły. Koleżanki syn nie dostał się do szkoły, bo mieszkali za daleko.

Dzieci zaczęły naukę od października. Przewoźnik przywiózł paczki tuż przed naszym przyjazdem. A ja z dziećmi doleciałam samolotem do Luton gdzie czekał na nas mąż i ok. trzygodzinna podróż autokarem i metrem do nowego domu.

*
Wszystko się udało. Mieszkamy na Wimbledonie w Londynie już 2 lata :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *